3 miesiące nie mogłam wymyślić tematu pracy rocznej. Stawiliśmy się grupą grzecznie na zajęcia, kiedy to owe tematy trzeba było zgłosić, kompletnie nieprzygotowani. Cóż począć szybkie przejrzenie zawartości szarych komórek, dobra MAM! Czekolada dobrze działa, mam jeden, mam drugi, trzeci, czwarty. Ej, chwila, nic mi więcej nie przychodzi do głowy a Monice jeszcze nic nie wymyśliłam- oddajcie mi czekoladę! Jest- piąty, szósty. Uff wszyscy. Jakbyście mieli kiedyś jakieś problemy to walcie jak w dym. Wymyślę temat na wszystko pod warunkiem, że zaspokoję swój czekoladowy nałóg. Psychologia społeczna, historia starożytnego Egiptu, język migowy, kuchnia śródziemnomorska, drogi krajowe, polityka zagraniczna Ukrainy, mniejszości narodowe w Estonii, nic mi nie straszne. Z okazji imienin dostałam ponad pół kilo czekolady, muffinkę, ciastko z owocami, pudełko pączków i drugie donatów bananowych. A od K, której wmawiałam, że imienin przecież nie mam dwie piękne pary kolczyków. Bo K maniakalnie robi biżuterię. Parę prezentów- znacznie mniej kalorycznych- kupiłam sobie sama. Anno, mam nowe akumulatory do aparatu, przygotuj się na sesję przed zajęciami. Piękny mail do mnie przyszedł- wyniki zaliczenia, 92/100. Zasiadam więc do czegoś innego, może nie minie dobra passa.
A ciuchy to tradycyjny zestaw, gdy nie mam się w co ubrać. Zwłaszcza, że po raz n-ty nie wzięłam do Radomia ciuchów "Bo przecież na pewno coś tam jest, nie będę dźwigać".


tunika- sh
opaska- h&m
cała reszta- nn