Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szaro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szaro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lutego 2013

299 - Dresowy ałtfit.

Moja miłość do wszystkich dresowych tworów rośnie zimą. Długe bluzy noszone do rajstop czy legginsów i dresowe spodnie na co dzień to właściwie jedyne czego zimą potrzebuję. Ostatnio nawet kolega przyznał, że nie jest sobie w stanie wyobrazić mnie w normalnych spodniach. Razem z koszulką z wyprzedaży wyszedł mi zupełnie dresowy ałtficik. Jestem spakowana i razem ze mną wyprowadzają się 3 pary dresowych spodni a tylko jedne normalne. Nadrabiam sukienkami i spódnicami, w ilości hurtowej, która błaga o szybkie nadejście wiosny. Walizki spakowane, kolega do pomocy zamówiony. Ja pomału wpadam w lekki stres, czy aby wszystko wzięłam i czego jeszcze potrzebuję. I gdzie to wsadzę, bo nigdzie nie ma już miejsca.



spodnie - chińskie centrum
koszulka - cropp
kolczyki - six

czwartek, 10 maja 2012

231- Niezastąpieni Simpsonowie na butach

Rzadko zdarza mi się nosić portki, sukienki i spódnice uważam za zdecydowanie wygodniejsze opcje. Wyjątek robię dla wszelkich luźnych krojów w postaci szarawarów czy haremek. Spodnie mogę nosić tylko gdy są miękkie i niekrępujące ruchów, dżinsów nie miałam na sobie od mniej-więcej połowy liceum. Sama dokładnie nie pamiętam, ale trzymam jeszcze parę par gdyby mi się kiedyś odmieniło.
Biżuteria dziś tylko spod moich rąk i naszyjnik, i bransoletki. Buty moje ukochane, bo lubię wszystko co kiczowate, trzymają się dzielnie ale chyba muszę im zafundować równie kiczowatego następcę. Te nabyłam za allegro za 15zeta jako kup teraz bo się hurtownia z Anglii likwidowała, a potem widziałam aukcję, w której jedna para poszła za ponad 400zł. Mogłam zrobić interes życia.




haremki- chińskie centrum
bluzka- terranova
buty- allegro
biżuteria- diy

niedziela, 15 stycznia 2012

194- O wyczuciu chwili i tęsknocie za kieckami.

Wspominałam kiedyś o moim fantastycznym wyczuciu chwili? Wiem, że nie- pytanie retoryczne:)
Teraz, dzień przed zaliczeniem, korzystając właśnie z tegoż wyczucia mój organizm postanowił się zbuntować i obniżyć swą odporność. Ok, stanie na mrozie przez pół godziny i plotkowanie z koleżankami z liceum pewnie nie pomogło, ale żeby mi tak od razu w korzonki poszło to już gruba przesada! Ale spoko, walczę.  Z tego wyczucia skorzystałam bardzo boleśnie w Czarnogórze obficie pryskając się offem w obronie przed komarami. Nie wpadłam jednak na to, że zawarty w nim alkohol się łatwo ze skóry nie wypłukuje i zafundowałam sobie tym samym dość ciężkie poparzenia (żeby nie było- pryskałam się wieczorem, brałam prysznic i poparzyłam się na drugi dzień), osłanianie rąk i dekoltu przez resztę wyjazdu, propozycję pobytu w czarnogórskim szpitalu i retuszowanie swoich rąk na zdjęciach przez kolejny miesiąc:P
Zdarzyło mi się też zgorszyć pewnego profesora swym siarczystym klnięciem (ale miałam powód), czy zbyt głośno wyrazić niepochlebną opinię, ale jak to mawiał mój kolega-  język trzeba mi było upitolić za młodu.
A żeby było coś o ciuchach to teraz maxi sukienka w roli maxi spódnicy bo mi się ostatnio za kieckami zatęskniło.




sukienka- new look
t-shirt- reserved
bransoletki- h&m

czwartek, 8 grudnia 2011

179- Podkolorowiona bluzo-tunika i o edukacji.

Jakoś tak wyszło, że ostatnio trochę się na uczelni obijałam, więc dziś niczym przykładny student pomaszerowałam dzielnie do BUWu aby ruszyć do przodu. Ruszyłam, wyrobiłam 200% normy, jest nadzieja, że licencjat się napisze. Pewnie dokończyłabym dzieła gdyby nie panie bibliotekarki, które wyniuchały kto ma jedzenie i planuje się za nie zabrać. Tym razem nie ja zostałam opieprzona z góry na dół, ale zniechęciło mnie to i ewakuowałam się do domu. Bo bez jaj, ja rozumiem, że nie wolno jeść nad książkami i kruszyć po podłodze, ale jedyne na co mogę nakruszyć to mój własny komputer a i nie przeżuwam na tyle głośno by mogło to rozpraszać ludzi dookoła. Podejrzewam, że wyjęcie termokubka z herbatą wiązałoby się z publiczną egzekucją więc zabrałam manatki z poczuciem nieźle spełnionej misji i poszłam przeżuwać gdzie indziej.
Bluzę dorwałam na Szafie bo jak tylko ją zobaczyłam to wiedziałam, że musi być moja. Potrzebowała jedynie małego kolorystycznego tjuningu bo bledziutka bidna była, ale z moją drobną pomocą tu i ówdzie się zaróżowiła.



bluza- Szafa
torba- allegro
korale- new yorker
kolczyki- h&m

czwartek, 13 października 2011

164- Siła działów dziecięcych, regres w przyrodzie.

Natchniona notką na którymś z szafiarskich blogów poczytałam trochę o kidultach i może nie w pełni bo wieku średniego nie osiągnęłam i w moim mniemaniu nie jestem nawet jakoś specjalnie blisko, ale jednak częściowo się identyfikuję. Irytuje mnie gdy idę na ksero i słyszę od swojej rówieśnicy "a co dla Pani?" albo gdy chcę sobie kupić portfel w wiewiórki a Anka mnie pyta ile mam lat. Jedna z moich nauczycielek w liceum w maturalnej klasie twierdziła, że poziom naszej dojrzałości jest odwrotnie proporcjonalny do tego co być powinno i powtarzała  "regres, regres!". Uważam, że rzeczy dla dzieci są po prostu ładniejsze, więc skoro mi się podobają to czemu mam ich sobie nie kupić? Nie dorabiajmy do tego ideologii. Fajniej się przecież robi notatki ładnym kolorowym długopisem (ok słowo "fajny" nie może się za bardzo tyczyć notatek). Tak, lubię rzeczy dla dzieci zwłaszcza, że na działach dziecięcych można kupić właściwie to samo tylko taniej. Nie, nie lubię jak mi paniują.

Od czasu do czasu lubię wdziać na grzebiet coś co zalatuje zerówką i filmami na kasetach. Spodnie też są wybitnie dziecięce, bo metka twierdzi, że to rozmiar na 13latkę- co by się w sumie mogło zgadzać bo od 13 roku życia już raczej nie urosłam (co wcale nie znaczy, że jestem niska!). Tenisówki za złotych 14 z  wyprzedaży z działu dziecięcego. Nie, nie było mi w nich zimno ale do wiosny zostały już wykluczone z obiegu 





spodnie- outlet
koszulka- jakaś internetowa hurtownia podesłana mi przez koleżankę
buty- nn
kolczyki- flo
torba- allegro

czwartek, 4 sierpnia 2011

142- O tym jak przynoszę pecha.

3 tygodnie niedoboru snu ciągle się na mnie odbijają. Jest źle, prawie dziś zasnęłam w pociągu, a normalnie mi się to nie zdarza. Tłumaczę to sobie jako naturalną obronę organizmu przed docierającymi z zewnątrz impulsami wysyłanymi przez wrzeszczące i skaczące po siedzeniach dzieci oraz dorosłych na te siedzenia wciąż narzekających. Jeśli tylko ktoś mnie kiedyś zobaczy na dworcu, to dobrze radzę- nie wsiadajcie ze mną do pociągu. Dziś zaliczyłam pijanego współpasażera wyprowadzanego przez policję i awarię w polu. Zastanawiam się czy to urok pkp, czy mój pech. Ale chyba jednak mój pech, bo cała masa moich znajomych jeździ pociągami bez większych przygód. Humor za to poprawiły mi biżuteryjne zakupy w Divie, a jeden z owoców tychże można zobaczyć na zdjęciach. Przecena z 54 na 9 zł to fajna sprawa. Koniec zakupów, trzeba oszczędzać na wyjazd.


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


sukienka- new look
kamizelka- new yorker
kolczyki, sandały- h&m
naszyjnik- diva

piątek, 27 maja 2011

127- Dosyć nietypowo, bo krócej niż dłużej i kilka z moich ulubionych statystykowych haseł.

To chyba jeden z niewielu postów, w których świecę golizną. Wbrew temu, poprzez co ludzie trafiają na mój blog (dupa na ksero, striptiz na śniegu i przebój- goła ze zwichniętą nogą) chyba jednak więcej zakrywam niż odkrywam. Nastały jednak temperatury, które skłaniają do obnażania tego co zazwyczaj nieobnażone. Zastanawiam się też jakim cudem takie hasła kierowały ludzi do mnie. I dlaczego kogoś intrygowała "goła ze zwichniętą nogą".
Od porannych zdjęć stan mego lewego kolana się zmienił drastycznie za sprawą bramki w metrze. Jakoś nie wpadłam na to, że ja, moja torebka i torba z radomskimi gratami nie zmieścimy między tymi obrzydliwymi metalowymi belami. Co zaowocowało tym, że jedna z nich walnęła mnie w kolano. Oczywiście nie znalazł się żaden miły młodzieniec, który chciałby mi w związku z moją pierdołowatością i jej bolesnymi skutkami, pomóc z torbą. Poradziłam sobie sama.

Bardzo lubię taki luźny krój i chętnie kupiłabym taką sukienkę, tylko zupełnie luźną, żeby nie zatrzymywała się na biodrach a swobodnie sobie dyndała. Sama sobie uszyję. Ale po sesji.
Opaska służąca mi głównie w czasach warkoczykowych zawiązana została w sposób kojarzący mi się ze sprzątaczkami w amerykanskich serialach. Ale ja bardzo lubię sprzątać więc w pełni się identyfikuję. Już czekam na totalne sprzątanie gdy po sesji będę wracać na dłuższy czas do domu. Znów coś po sesji.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


tunika- tally weijl
naszyjnik, sadały- h&m
spodenki- orsay
bransoletki- rossmann, pepco
kolczyki- stragan

niedziela, 6 marca 2011

97- Maxi okazja maxi sukienka.

Jak co niedziela powinnam właśnie siedzieć i się pakować na powrót do Warszawy, ale jak zwykle mi się nie chce. Można w tym czasie przecież robić wiele innych ciekawszych rzeczy, a potem jak zwykle pakować się 10 minut przed wyjściem co zazwyczaj kończy się tym, że biorę 12 par skarpetek ale zapominam o tym, że czasem noszę coś oprócz nich.
Ponieważ nadeszła wiosna to potrzebowałam małego odświeżenia też na blogu, zrobiło się więc jaśniej i na razie mi się podoba. Znów potrzebuję zmian na głowie i zastanawiam się, czy nie ulec ombre modzie i nie trzasnąć sobie jaśniejszych końcówek. Zaufanego fryzjera już znalazłam, no i przecież jak nie wyjdzie to trudno i tak zazwyczaj mam związane włosy.
Sukienka z new lookowych zimowych wyprzedaży za oszałamiającą kwotę złotych 30tu. Poszłam do przymierzalni z kilkoma sztukami różnych sukienek, stanęło na tej. Już się nie mogę doczekać, aż będę ją nosiła w wersji letniej, pozbawionej jakichkolwiek innych ciuchów

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


sukienka- new look
łańcuchy- terranova
kolczyki- h&m

poniedziałek, 24 stycznia 2011

83- Szare wyjście awaryjne.

3 miesiące nie mogłam wymyślić tematu pracy rocznej. Stawiliśmy się grupą grzecznie na zajęcia, kiedy to owe tematy trzeba było zgłosić, kompletnie nieprzygotowani. Cóż począć szybkie przejrzenie zawartości szarych komórek, dobra MAM! Czekolada dobrze działa, mam jeden, mam drugi, trzeci, czwarty. Ej, chwila, nic mi więcej nie przychodzi do głowy a Monice jeszcze nic nie wymyśliłam- oddajcie mi czekoladę! Jest- piąty, szósty. Uff wszyscy. Jakbyście mieli kiedyś jakieś problemy to walcie jak w dym. Wymyślę temat na wszystko pod warunkiem, że zaspokoję swój czekoladowy nałóg. Psychologia społeczna, historia starożytnego Egiptu, język migowy, kuchnia śródziemnomorska, drogi krajowe, polityka zagraniczna Ukrainy, mniejszości narodowe w Estonii, nic mi nie straszne. Z okazji imienin dostałam ponad pół kilo czekolady, muffinkę, ciastko z owocami, pudełko pączków i drugie donatów bananowych. A od K, której wmawiałam, że imienin przecież nie mam dwie piękne pary kolczyków. Bo K maniakalnie robi biżuterię. Parę prezentów- znacznie mniej kalorycznych- kupiłam sobie sama. Anno, mam nowe akumulatory do aparatu, przygotuj się na sesję przed zajęciami. Piękny mail do mnie przyszedł- wyniki zaliczenia, 92/100. Zasiadam więc do czegoś innego, może nie minie dobra passa.
A ciuchy to tradycyjny zestaw, gdy nie mam się w co ubrać. Zwłaszcza, że po raz n-ty nie wzięłam do Radomia ciuchów "Bo przecież na pewno coś tam jest, nie będę dźwigać".

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


tunika- sh
opaska- h&m
cała reszta- nn

niedziela, 12 grudnia 2010

70- Pumpy z dna szafy i tunika z Szafy.

Napisałam dwie prace, uszyłam spodnie i odśnieżyłam balkony, podwórko i cały chodnik dookoła, żeby nie dostać mandatu:P Nie zdążyłam tylko wziąć się za włosy, może uda mi się w przyszły weekend a jak nie to trudno, kiedyś tam się zaplecie. Odliczam już dni do świąt i to nie dlatego, że tak je lubię bo jakoś niespecjalnie szczerze mówiąc, ale chcę mieć wreszcie trochę więcej wolnego niż jeden dzień. Mam nadzieję, że moi nadpobudliwi wykładowcy mi tego nie zepsują kolejną toną prac domowych. W czwartek nasz własna dwugrupowa wigilia, która mnie trochę przeraża. Zaznaczyłam już, że w trosce o zdrowie reszty ja nie gotuję i mają mi wyznaczyć prostsze zadanie.
Te pumpy jakoś długo mi nie leżały i robiły za podomowe spodnie, ale któregoś dnia mnie natchnęło wyprałam, wyprasowałam i wróciły do łask.
Tunika tym razem w roli bluzki kupiona na Szafie. Nie wchodźcie tam, wciąga. Mam już kilka sukienek stamtąd w zakładkach a za jedną muszę lecieć jutro zapłacić:D

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


pumpy- bershka
tunika- z szafy
pierścionek- diy
naszyjnik- h&m
reszta- nn

czwartek, 20 maja 2010

13- Róż włóż

Ostatnio dostałam dwa komentarze "wreszcie nie kwiatki i paski" a ja u co. Kajam się- bluzka jakże "modna" jest znaleziskiem lumpowym a, że była nowa, z metkami to szkoda jej było nie wziąć. Kwiatki- przynajmniej takie kojarzące mi się z tapetami u babci nie są moim ulubionym motywem ale bardzo lubię takie krzywe cięcie.
Na zdjęciach wyglądam na hm? załamaną? śniętą? ale wierzcie mi, że tak nie jest. Po prostu nie lubimy się z aparatem.
Od kiedy mieszkam w Warszawie, moje miasto stało się dla mnie synonimem wszystkich dobrych cech, a parę dni temu oglądając wiadomości, znalazłam kolejną. U mnie nie ma rzeki, która by mogła wylać. Dziś zauważyłam, że schodków do Wisły już nie ma. Jakieś drzewo na środku, pewnie z zalanego brzegu.

A w życiu studenta nastał czas, gdy terminy stają się sprawą kluczową. W portfelu noszę rozpiskę co gdzie i kiedy. Liczę oczywiście na to, że drugiego czerwca zdam zerówkę i tym samym zaraz po weselu na którym świadkuję będę miała 2 a nie 3 egzaminy. Trzymajcie kciuki. Już rozmyślam, w co się ubrać, żeby na zerówkowym wykładowcy zrobić dobre wrażenie:P A że to ustny to się w tłumie innych niedouczonych nie schowam.



bluzka- sh
pumpy- bershka
kolczyki- pepco
korale- new yorker
buty- ccc

wtorek, 11 maja 2010

11- szaro - buro - lumpowo

Czy ktoś ma pojęcie, jak urządza się wieczór panieński? Bo właśnie takie zadanie mnie czeka (dzień przed tygodniem w którym mam 3 cholernie ważne egzaminy, fajnie, co?- jakoś nie po polsku mi to wyszło, ale wiadomo o co chodzi). Demotywacja jak cholera. Jedynym rozweselaczem dziś była wiadomość od kolegi, któremu "pomogłam" z prezentacją maturalną, że miał 20/20. Ma się ten łeb.
Ta tunika to mój zdecydowany numer jeden w konkursie na ulubiony lumpowy ciuch. Jest 3 numery za duża i właśnie to lubię w niej najbardziej. Dynda i mnie nie obciska. A gdy włosy mają zły dzień to trzeba je schować.

sorry, za starą, zardzewiałą huśtawkę ale tak mnie prosiła o zdjęcie, że nie mogłam jej odmówić




kolczyki- h&m
pierścionek- c&a
tunika- sh
spodenki- orsay