poniedziałek, 24 stycznia 2011

83- Szare wyjście awaryjne.

3 miesiące nie mogłam wymyślić tematu pracy rocznej. Stawiliśmy się grupą grzecznie na zajęcia, kiedy to owe tematy trzeba było zgłosić, kompletnie nieprzygotowani. Cóż począć szybkie przejrzenie zawartości szarych komórek, dobra MAM! Czekolada dobrze działa, mam jeden, mam drugi, trzeci, czwarty. Ej, chwila, nic mi więcej nie przychodzi do głowy a Monice jeszcze nic nie wymyśliłam- oddajcie mi czekoladę! Jest- piąty, szósty. Uff wszyscy. Jakbyście mieli kiedyś jakieś problemy to walcie jak w dym. Wymyślę temat na wszystko pod warunkiem, że zaspokoję swój czekoladowy nałóg. Psychologia społeczna, historia starożytnego Egiptu, język migowy, kuchnia śródziemnomorska, drogi krajowe, polityka zagraniczna Ukrainy, mniejszości narodowe w Estonii, nic mi nie straszne. Z okazji imienin dostałam ponad pół kilo czekolady, muffinkę, ciastko z owocami, pudełko pączków i drugie donatów bananowych. A od K, której wmawiałam, że imienin przecież nie mam dwie piękne pary kolczyków. Bo K maniakalnie robi biżuterię. Parę prezentów- znacznie mniej kalorycznych- kupiłam sobie sama. Anno, mam nowe akumulatory do aparatu, przygotuj się na sesję przed zajęciami. Piękny mail do mnie przyszedł- wyniki zaliczenia, 92/100. Zasiadam więc do czegoś innego, może nie minie dobra passa.
A ciuchy to tradycyjny zestaw, gdy nie mam się w co ubrać. Zwłaszcza, że po raz n-ty nie wzięłam do Radomia ciuchów "Bo przecież na pewno coś tam jest, nie będę dźwigać".

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


tunika- sh
opaska- h&m
cała reszta- nn

piątek, 21 stycznia 2011

82- Przełamanie ostatnich tendencji, róż, panterka, sukienka.

Nie było mnie 6 dni. Na mnie to długo i w środę już zaczęłam się łamać: A może by tak coś napisać? Ale twardo trzymałam się postanowienia, że jak się ma tyle zaliczeń na raz to uczyć się trzeba a nie blogować. Podobno trwają zimowe wyprzedaże, ale jedyne co udało mi się na nich kupić to letnie rzeczy. Nie narzekam. W outlecie Mango kupiłam przecenioną z 300 na 40złotych sukienkę, która czeka tylko na małe skrócenie bo ciągnie się za mną po ziemi, choć to akurat z wyprzedażami nic wspólnego nie ma. Jakoś mi zawsze do tych outletów było nie po drodze ale miałam propozycję samochodowego wypadu więc pojechałam, nie żałuję i będę jeździć częściej.
Teraz czeka mnie tylko jeden egzamin więc 27mego zaczynają mi się ponad dwutygodniowe ferie. Wracam do Radomia i aż nie wiem co mam z taką ilością wolnego czasu robić. Do Warszawy wpadam tylko raz, na koncert i już się nie mogę doczekać. Ja- osoba antyspołeczna.
Zdjęcia dowodem na to, że wcale nie chodzę cały czas w szarawarach/pumpach i t-shirtach i czasem zakładam coś innego. Ostatnio rzadko bo mam teraz spodniowy czas.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


sukienka, koszulka, kwiat, kolczyki, chusta- h&m
sweterek, legginsy, kozaki- nn
pierścionek- diy

sobota, 15 stycznia 2011

81- O mojej sile przyciągania- niestety nie tego kogo trzeba.

Kiedyś już wspominałam, że przyciągam dziwnych typów. 3 dni pod rząd wpadam na Czarnego Romana, notorycznie próbują mnie naciągnąć wszystkie staruszki, które przyjechały do sejmu i zostały okradzione więc nie mają na bilet powrotny, zielonoświątkowcy próbują mnie zbliżyć do Boga, a jakiś naćpany metalowiec łapie mnie przy przystanku za ramiona i emituje ze swej gardzieli dziwne dźwięki.
W czwartek wieczorem byłam z bratową w kinie- "Mamut" to na prawdę świetny film, polecam, choć też bardzo dołuje. Idąc Alejami Jerozolimskimi stwierdziłyśmy, że potrzebujemy jakiegoś odmulenia. 23, ciemno, pustawo. Jakiś staruszek trzyma się za klatkę i stoi pod ścianą. Bliźniemu pomagać należy, więc grzecznie pytamy czy możemy mu pomóc. Gdy zaczyna padać wyciągam telefon i dzwonię po karetkę- żeby zostać przez tegoż staruszka opierdzielona, że on nigdzie nie jedzie. I tu zaczyna nam opowiadać o ostatniej gastroskopii, 8 miesiącach internowania i swojej córce- jakoś mu się nagle poprawiło. Potem mówi, że w sumie to ma dość siły i da radę dojść do Wisły by rzucić się w jej otchłań, ale jeśli chcemy do mogłybyśmy go dobić- będzie szybciej. Cichaczem się oddalamy "Ale będziemy na Pana patrzeć"- jakby się okazało, że coś mu tam jednak jest. Tylko odeszłyśmy, nabrał sił i zapalił papierosa. Wsiadamy do samochodu, włączamy radio, które nagle przestaje nam grać. Wyciągam je więc, żeby sprawdzić o co cho, by zaczęło grać w moich rękach.
Tydzień ciężkiej pracy przede mną więc robię sobie urlop od blogowania. A teraz w nagrodę za przerobione 5 stron słówek choć przerobiłam na razie dwie, obejrzę sobie "Przyjaciół".

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


niecnie zwabiłam Imbira do zdjęcia

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic



narzutka, bokserka- terranova
kolczyki, pierścionek, bransoletki, opaska- h&m
spodnie- od Eve
buty- nn

wtorek, 11 stycznia 2011

80- Spodnie spełniające wszystkie wymagania.

Ze zdjęciami jest problem bo o 6 rano trudno o dobre światło. Dopóki więc nie przyjdzie wiosna i dzień nie zrobi się trochę dłuższy to zdjęcia będą takie jakie są. Bo mogę je robić albo przed zajęciami albo po- i tak i tak jest ciemno. A na uczelni terminy mi się tak pięknie poukładały, że mam teraz poczucie, że ze wszystkim zdążę i wszystko zaliczę. Tak, tak.
Dziś na pitalesie* ćwiczyło z nami paru chłopaków i mam nadzieję, że puszczą w świat wieści jakie "te babskie wygibasy" są trudne. Byłam akurat naprzeciwko nich i miło było popatrzeć jak im nogi do podłogi w niektórych pozycjach nie sięgają albo jak nie są w stanie zrobić skłonu siedząc w rozkroku. Ale starali się, starali, wysiłek na ich twarzy widziałam bardzo dokładnie choć nie byłam aż tak blisko:D

Spodnie to jedna z niewielu rzeczy kupionych podczas zimowych wyprzedaży. Są luźne, mają nisko krok, są w panterkę i były przecenione więc wiadomo było, że je kupię. Wolałabym nosić je już z balerinkami albo sandałami ale na to jeszcze trochę poczekam.
Włosy wyprostowane bo miałam ochotę, choć grzywka musiała powędrować pod chustę bo nie mam do niej cierpliwości.


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


spodnie- new look
wisior- h&m
bransoletka- flo
reszta- nn

*celowy błąd, pilates jako wf nam się nie podobał, został więc pitalesem

sobota, 8 stycznia 2011

79- Dowód pracy umysłowej, moje absolutnie ulubione spodnie i odwyk.

Decyzja podjęta- jak przyjadę do domu na ferie to idę zrobić coś z kudłami. Denerwują mnie już strasznie i Saia uświadomiła mi bezsens mojego myślenia: chciałam mieć długie włosy, zapuściłam a teraz prawie zawsze noszę związane bo mi z rozpuszczonymi niewygodnie i źle się układają. Jakby znał ktoś dobrego fryzjera w Radomiu, który posłucha mnie gdy powiem, że tył ma mi zostawić długi a przód mocno wycieniować a nie ciachnie mi włosy na prosto jak poprzednim razem to będę wdzięczna za informację. Na razie muszę jednak dotrwać do ferii co nie będzie chyba zbyt łatwe biorąc pod uwagę 32 strony słówek, które muszę zaliczyć w środę. I niestety nie widzę sensu uczenia się jak jest "kredyt akceptacyjno-rembursowy" skoro ja nawet nie wiem co to jest czy "wydać pieniądze na prostytutki" bo przecież akurat na nie pieniędzy nigdy nie wydam.

W tych pumpach chodzę ostatnio tak często jak to tylko możliwe, nabawiły się nawet niestety niespieralnej plamy, ale na szczęście już do mnie lecą nowe i może trochę odciążą te. Szafa mnie wciągnęła strasznie. Wisior za całe 10 polskich nowych złotych z hamowej wyprzedaży pomalowany niezawodnym lakierem do paznokci. Kupiłam dwa, drugi jest turkusowy jak był. A pod biurkiem dowód mojej pracy umysłowej- zapełniony już całkowicie segregator. Muszę iść kupić drugi.
Moje uczucie nadchodzącej wiosny się pogłębia, zaczęłam szukać sobie wiosennych butów i przeglądać lekkie sukienki. Mam nadzieję, że mrozy już nie wrócą, choć to naiwne biorąc pod uwagę, że jest dopiero początek stycznia.
W ramach doskonalenia swego charakteru zarządziłam fejsbukowy odwyk. Raz dziennie wchodzimy po uczelniane informacje i koniec.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


pumpy, narzutka- terranova
wisior, bluzka, kolczyki- h&m

środa, 5 stycznia 2011

78- Kolejne szarawary i znów gadka o włosach.

Dowiedziałam się dziś na uczelni przy sprawdzaniu listy, że jestem hałaśliwa. Wykładowczyni czyta listę dochodzi do mnie i "Ooo to pani jest? Tak cicho pani dziś siedzi, że byłam przekonana, że pani nie ma". Jak już zostałam zauważona, to musiałam zamknąć pudelka i schować komputer bo nie wypadało czytać o tym ile to Angelina przelała na dzikie zwierzęta. W przyszłym tygodniu mam takie kolokwium, że jest możliwe, że mnie ono wykończy, ale dziś mam to głęboko, zamierzam jak Scarlett myśleć o tym jutro.
Szarawary kupiła mi Anna w wakacje, bo mnie nie udało się jakoś dotrzeć do indyjskiego na wyprzedaż. Miała trafić w mój gust, dzwoniła i konsultowała i udało się idealnie. Były dosyć ciężkie w noszeniu bo wydaje mi się, że mają krok jeszcze niżej niż zazwyczaj przez co trudno je było poupychać w getry kiedy miałam je na sobie pierwszy raz, ale ostatnio trochę im ten krok podniosłam i teraz noszą się super. I nawet dały się upchnąć do tych wąskich kozaków, bo stare, szersze nie przyjechały do mnie na czas- a wyjść z domu już musiałam.
Jakiś czas temu obcięłam grzywkę, chyba tylko po to, by ją teraz nieustannie podpinać, bo mnie strasznie wkurza, ale próbowałam się nie denerwować i zrobić jakieś zdjęcia z nią i nawet jakieś w miarę wyszło. Możecie się pośmiać. Co mnie podkusiło. Dobrze, że mi włosy szybko rosną.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


szarawary- indyjski
koszulka, bransoletki- terranova
wisior- h&m
reszta- nn

niedziela, 2 stycznia 2011

77- Niesylwestrowa kreacja z gościnnym udziałem Imbira.

Kreacji sylwestrowej pokazywać nie będę bo Sylwestra spędziłam na sąsiedzkiej kanapie z pizzą i michą chipsów. Planów na Sylwestra było mnóstwo: najpierw wyjazd do Pragi, potem do Cieszyna a potem nad morze, ale wyszło jak wyszło. Potem miała być domówka u kolegów gdy przytrafiła mi się gorączka i zostałam przygarnięta przez sąsiadkę. Zdjęcia z tej domówki widziałam na fejsbuku- temat dres party. Dzięki chłopaki, że mi powiedzieliście, zamierzałam iść w różowej sukience.
Ręce niedługo będę musiała retuszować w jakimś fotoszopie czy innym pikassie bo moje kocie dziecko swędzą zęby o czym dobitnie daje mi znać w okolicach 4 w nocy kiedy to przypuszcza niespodziewany atak. Rzucanie pluszowej małpy na pożarcie już nie działa bo jest dla niego za miękka. Wracam dziś do Warszawy więc może zdążę się zagoić i zacznę wyglądać jak człowiek. Powinnam się pakować, ale nawet nie wiem co mam wziąć. I jeszcze muszę gdzieś kartę miejską doładować bo jak zwykle skończyła mi się w święta.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


tunika- sh
narzutka- bershka
legginsy- orsay
bransoletki- terranova/flo
pierścionek- diy
kolczyki- bazar
buty- nn

Ktoś prosił o Imbira- jak widać urosło się mu trochę
Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic

sobota, 1 stycznia 2011

76- Takie małe, przydatne życzenia.

Nie lubię i nie umiem składać życzeń ale wczoraj przypomniałam sobie o tym zdjęciu i pomyślałam, że się nada. Życzę Wam więc, żeby Wasze podróże komunikacją miejską były zawsze tak wesołe i kolorowe jak ta, która przydarzyła się mi:)

Image and video hosting by TinyPic

środa, 29 grudnia 2010

75- Sporne buty i problematyczna sukienka.

Tej notki miało w ogóle nie być, ale z Anną zbyt często kłócimy się na temat moich kozaków więc powiedziałam jej kiedyś, że zapytam innych o zdanie- no i pytam. Zdjęcia są stare, bardzo stare, ale jak dziś kozaki szły do naprawy to sobie o nich przypomniałam. Na jednym zdjęciu kozaki w wersji normalnej, którą wolę ja, na drugim w wersji zakolanowej, odwiniętej, nazywanej przeze mnie z lekka dziwkarską, którą woli Anna. Patrząc na zdjęcia sama już nie wiem.
Sukienka była kiedyś maxi, narobiłam się przy przedłużaniu jej bo była za krótka, założyłam parę razy w wersji długiej i doszłam do wniosku, że jakaś niewygodna jest- za wąska i krępuje przez to ruchy. Poszła więc pod nóż i jest teraz maxi spódnicą, lub midi sukienką, spiętą tu tak, że wyszło mini. Zamówiłam ostatnio maxi sukienkę w panterkę, która też jest za krótka więc jak ktoś ma pomysł co ciekawego można z nią zrobić to będę wdzięczna:)

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


to nie jest żadna dziwna poza tylko zostałam złapana przy poprawianiu opaski:P
Image and video hosting by TinyPic


sukienka, opaska- h&m
bransoletki- diy z tego co zostało z sukienki
reszta- nn

poniedziałek, 27 grudnia 2010

74- Kwiecista sukienka i codzienne randkowanie.

Święta na szczęście się skończyły- na szczęście, bo należę do tej nielicznej mniejszości, która świąt nie lubi. Mam tak od małego i pewnie mi już nie minie. Mam nadzieję, że moje potencjalne dzieci będą bardziej przystosowane społeczno-rodzinnie niż ja. Ale przynajmniej jest w domu tyle ciasta, że poziom cukru utrzymuje mi się na najwyższym poziomie.
Omija mnie właśnie szał zimowych wyprzedaży- nie ma mnie w Warszawie, a u mnie w mieście pojęcie wyprzedaży właściwie nie istnieje. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło- mój portfel został i tak już ogołocony niemal do zera, może uda mi się trochę odkuć. Ale dużo bardziej od zimowych wyprzedaży cieszę się na jutrzejszy rajd po ciucholandach i na wchodzące niedługo kolekcje wiosenne- bo zimowe ubrania to nie moja bajka. Ale gdy widzę już krótkie kiecki w sklepach to od razu mi lepiej. A zawsze mam tak, że po Bożym Narodzeniu to zima się właściwie dla mnie kończy i wypatruję nadchodzącej wiosny. A patrząc jak pięknie dziś świeci słońce wydaje się, że przyjdzie lada dzień.
Maxi kwiecista sukienka tak trochę na przywołanie wiosny. Kurde dopiero zaczęła się zima kalendarzowa a mnie się marzą balerinki. No nieważne.
Pracy żadnej przez świata nie napisałam bo nie wymyśliłam tematów:P Ale mam ambitny plan, żeby wbić do głowy te 32 strony słówek, które dostałam i codziennie w określonych godzinach mam z nimi randkę.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


sukienka- allegro
koszulka- h&m
bransoletki- terranova
pierścionek- diy
reszta- nn

środa, 22 grudnia 2010

73- Nie-ciuchowa wyprzedaż i kot wszystkożerca.

No cóż bardzo mi przykro, ale niestety żadne zdjęcie z twarzą mi się nie uchowało:D Zresztą i tak zawsze uważam, że najlepiej wyglądam na tych gdzie nie mam głowy albo mam ją obróconą.

Prezenty kupione, zapakowane, o mało nie zbankrutowałam, ale w poniedziałek miałam najmilszą niespodziankę jaką mogłam tylko mieć- zamówiłyśmy z dziewczynami multum książek- same dokładnie nie wiedziałyśmy ile i czekałyśmy na ich wycenienie, bo miały pójść po obniżonej cenie. I okazało się, że za 32 książki zapłaciłyśmy 43 złote. Lepszego prezentu na święta nie mogłam sobie wymarzyć. W ten oto sposób mam 11 książek totalnie nie do zdobycia za grosze, nawet nie miałam siły żeby je do Radomia wieźć więc jutro przyjadą z moim wykorzystywanym przeze mnie nieustannie bratem. Muszę tylko znaleźć na nie miejsce w pokoju co może być trudne. Zwłaszcza, że muszą leżeć poza zasięgiem mojego kota bo dziś już jedną książkę unicestwił. Wypatroszył też moje różowe słuchawki. Nie wiem dlaczego ale starych nie ruszał a różowe cholera musiał dorwać.
Właśnie dostałam od sąsiadki 5 paczek Magic Stars Milki, ok, więcej mi nie potrzeba.


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


bluzka, pierścionek, kolczyki, chustka- h&m
pupmy- terranova
bransoletki- flo
torba- atmosphere
sweterek, kozaki- nn

niedziela, 19 grudnia 2010

72- Czarownica, zaginione wsuwki i asceza.

Ostatnio bardzo rzadko zdarza mi się chodzić z rozpuszczonymi włosami, ale gdy mam totalne poranne niechciejstwo, podczas którego ograniczam ilość czynności do minimum nie chce mi się nawet wiązać włosów. No bo po co. Trzeba by było rozczesać kudły i znaleźć wszystkie wsuwki, które powędrowały do wsuwkolandii- bo bez jaj, ja nie wiem jak to jest możliwe ale nic nie ginie mi tak często jak wsuwki właśnie. I to nie tylko mi. Zawsze myślę, że znajdę wszystkie podczas generalnego sprzątania i nic. Po wyeliminowaniu tych czynności możemy spać 3 minuty dłużej, co oznacza, że możemy wstać pół godziny przed wyjściem i może nawet uda nam się strzelić fotki. I wali mnie to, że- tak jak ktoś kiedyś powiedział- w rozpuszczonych włosach przypominam czarownicę. Zawsze lubiłam wszystkie czarne charaktery, nie ma sprawy, mogę być czarownicą. W końcu pewne magiczne moce się posiada:P
Tunika upolowana za grosze na zeszłorocznych zimowych wyprzedażach. I nic oprócz niej nie udało mi się znaleźć a w tym roku widziałam już 2 rzeczy które absolutnie muszę mieć i co najmniej kolejne 2, które by mi się przydały. Z ubrań, bo biżuteryjne działy już napadłam:P I gdybym tylko jutro nie musiała zapłacić za furę zamówionych książek to pewnie bym szalała, a tak skazałam się na zakupową ascezę. Wyjdzie mi na dobre. Zwłaszcza, że skoro mam do napisania 3 prace roczne, furę egzaminów w sesji letniej a teraz nic to pomyślałam, że może jedną pracę strzeliłabym w święta. Tak ambitnie.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


tunika- stradivarius
pierścionek- h&m
reszta- nn

a gdyby ktoś znał jakiś genialny sposób na sól na butach to będę wdzięczna bo na moje nic nie działa:) bo ja znam tylko jeden dobry sposób- olanie ale trochę mnie już dręczy, że inni jakoś mogą mieć czyste buty a ja nie

środa, 15 grudnia 2010

71- Kwieciste spodnie, magiczne siły i złośliwość rzeczy martwych.

Już, już miałam nadzieję, że do świąt jakoś bezboleśnie przewegetuję na uczelni gdy okazało się, że moja prezentacja ma się odbyć w najbliższy poniedziałek razem z kolosem z całego semestru. Cóż, niestety.
Idealnie udaje mi się ostatnio odczytywać zamiary wykładowcy. Dziś wszyscy mówili, że zrobi wejściówkę skoro zapowiedział, ja uparcie twierdziłam, że nie- i wygrałam. Ma się jednak coś z czarownicy. Swoimi magicznymi mocami sprawiłam właśnie, że aparat znów działa. Ale tym razem nie pozwolę się mu robić w balona i po prostu ten pierwszy zepsuty zaniosę do naprawy a ten staroć wróci do swojego właściciela. Zastanawiam się tylko, czy w ogóle opłaca się mój aparat naprawiać, jeśli krzykną mi dużo to sobie daruję i zacznę zbierać na nowy, a przez ten czas poużywam sobie jeszcze starocia. Już myślałam wczoraj, że wpadnę w blogową depresję, ale dziś miałam dobry dzień więc pomyślałam, że może aparat też dotknęły pozytywne siły, spróbowałam i działa. A dobry dzień miałam bo załatwiłam sobie powrót do mojej dawnej grupy. Szłam na rozmowę z opiekunem z duszą na ramieniu i arsenałem kilku argumentów wyjaśniających mą chęć powrotu, jeszcze nie zdążyłam ich wyłuszczyć zadałam tylko pytanie, i od razu padło "ok". Szkoda, że w sekretariacie tak nie ma- za to jest krzyk za samo wejście.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


spodnie- allegro
koszulka, kolczyki- h&m
narzutka- bershka
reszta- nn

niedziela, 12 grudnia 2010

70- Pumpy z dna szafy i tunika z Szafy.

Napisałam dwie prace, uszyłam spodnie i odśnieżyłam balkony, podwórko i cały chodnik dookoła, żeby nie dostać mandatu:P Nie zdążyłam tylko wziąć się za włosy, może uda mi się w przyszły weekend a jak nie to trudno, kiedyś tam się zaplecie. Odliczam już dni do świąt i to nie dlatego, że tak je lubię bo jakoś niespecjalnie szczerze mówiąc, ale chcę mieć wreszcie trochę więcej wolnego niż jeden dzień. Mam nadzieję, że moi nadpobudliwi wykładowcy mi tego nie zepsują kolejną toną prac domowych. W czwartek nasz własna dwugrupowa wigilia, która mnie trochę przeraża. Zaznaczyłam już, że w trosce o zdrowie reszty ja nie gotuję i mają mi wyznaczyć prostsze zadanie.
Te pumpy jakoś długo mi nie leżały i robiły za podomowe spodnie, ale któregoś dnia mnie natchnęło wyprałam, wyprasowałam i wróciły do łask.
Tunika tym razem w roli bluzki kupiona na Szafie. Nie wchodźcie tam, wciąga. Mam już kilka sukienek stamtąd w zakładkach a za jedną muszę lecieć jutro zapłacić:D

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


pumpy- bershka
tunika- z szafy
pierścionek- diy
naszyjnik- h&m
reszta- nn