Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorowe dredloki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolorowe dredloki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 czerwca 2012

242- Maxi sukienka w kwiatki.

Sesja w pełni, rozwijam więc nawet swe nikłe zdolności kulinarne. Najgorszy egzamin za mną- na szczęście do przodu, co zresztą zdążyliśmy już sowicie uczcić. Braki w wiedzy nadrobiłam swym nieodpartym urokiem osobistym, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Odpukać oczywiście. Zresztą dziś jest dobry dzień, zespół Sistars ogłosił swój powrót (no dobra, wiedziałam o tym wcześniej, ale dziś oficjalnie) kupiłam śliczną sukienkę, zaczęłam robić nowe dredloki i zdążyłam już potwierdzić swój wyjazd na stypendium. Gdyby ktoś znał magiczny sposób na spakowanie się na miesiąc to proszę mi dać znać. Bo jedyne co wymyśliłam, to to, że znajomi wpadną z wizytą i paroma sukienkami:)
Na zdjęciach sukienka, którą dopiero co pokazywałam, ale cóż poradzę, znów miałam ją na sobie:) Dobrze się nosi i można ją łatwo zwinąć w kulkę, i wrzucić do torby po przebraniu się w strój pingwina aby godnie zaprezentować się na egzaminie.

  




sukienka, torba- allegro
bransoletki, pierścionek- h&m

piątek, 15 czerwca 2012

241- Maxi sukienka w panterkę i o tym jak urosłam.

Urosłam. Nie ma innego wytłumaczenia dla stanu tej sukienki. Wyciągnęłam ją z szafy po zimowym leżakowaniu, wyprałam, wciągnęłam na grzbiet. Jakoś dziwnie dynda nad ziemią, pomyślałam, więc obciągnęłam tu i ówdzie coby dyndanie zniwelować. A tu dynda jak dyndała, jak w morde strzelił jakieś 10 centymetrów wyżej niż w zeszłym roku. Tak być nie mogło więc ściągnęłam kiecę, popatrzyłam dokładnie. Okazało się, że mogę trochę odpuścić jej podwinięte w zeszłym roku ramiączka, co oczywiście w te pędy uczyniłam i zyskałam tym samym jakieś 3 centymetry. Wyprasowałam, trochę ponaciągałam i tak jakby się wydłużyła. Dyndanie się zmniejszyło. A, że stojąc się zazwyczaj garbię, to na zdjęciach nawet nie wygląda to źle. 
Żeby dodać trochę koloru- żółte kolczyki i jaskrawe kwiatki, które są ostatnio moją obsesją i pasują mi do wszystkiego.

  



sukienka, kwiatki, buty- h&m
kolczyki- prezent

niedziela, 10 czerwca 2012

240- O losie ubrań w mojej szafie.

Zaprawdę powiadam wam, ciuchy w mojej szafie letko nie mają. Bo jak coś mi się podoba i jeszcze niedajboże do wszystkiego pasuje to noszę na okrągło. A jak nie- to won. Za radą Anthea'i Turner i innych pań od sprzątania mam zasadę- jak nie nosiłam więcej niż dwa miesiące to się żegnamy. Nie dotyczy to kurtek zimowych czy rzeczy wybitnie letnich ofkors. Tak więc panuje ciągła rotacja, którą wspomagają portale sprzedażowo-wymianowe i moje koleżanki. No ale do czego zmierzam. Spódnica na zdjęciach widoczna, jest spódnicą absolutnie ulubioną i chodzę w niej częściej niż często. Bluzkę, która wg producenta jest sukienką (dwie sobie takie kupiłam, bo jestem ofiarą promocji, 3 rzeczy najtańsza za grosz to grzechem było nie brać:)) równie często wyprowadzam na miasto. Po raz pierwszy razem wystąpiły na imprezie u mojej koleżanki, którą przypłaciły wyciapaniem tortem. Zespół nadpobudliwych rąk plus robienie 3 rzeczy na raz- to ja. Źle się to kończy dla moich ubrań. Mówiłam, letko ni ma.
Tematu Euro nie da się chyba pominąć, tak więc ogłaszam wszem i wobec, że prawie byłam w strefie kibica w piątek, a na pewno będę we wtorek. I sama w to nie wierzę.
Czy ktoś może wie, dlaczego pierwsze zdjęcie z notki zawsze jest przesunięte trochę w lewo i jak temu zapobiec?

 



spódnica- diy
bluzka- terranova
kwiatki, kolczyki- h&m
bransoletka- indyjski

piątek, 1 czerwca 2012

238- Dawniej ulubiona maxi i rażące dodatki.

Nadchodzi w życiu każdego studenta taki czas, że nie wiadomo w co ręce, a może głowę włożyć. I jak to wspólnie ustaliliśmy- mam tyle rzeczy do roboty, że nie wiem od czego zacząć więc nie robię nic:) Ja mam system dopuszczający mi do głowy tylko i wyłącznie myśl o najbliższym egzaminie bez myślenia o kolejnych. Tak więc w poniedziałek pierwsza chwila prawdy. I pierwszy krok by być może skończyć studia w terminie:)
Pogoda nam się spitoliła ale ja jestem ze zdjęciami do tyłu więc spróbujmy przyjąć, że dziś było tak ładnie, że latałam w sukience. A tak naprawdę dziś jedyne w czym latam to dres. Wracając do sukienki, to w zeszłym roku mogłam ją nosić ciągle a teraz jakoś moja miłość do niej osłabła. Choć z kolorowymi włosami, rażącymi paznokciami i takimż samym kwiatkiem całkiem mi się podoba. A najbardziej podoba mi się w niej to, że absolutnie nigdy się nie gniecie.

 


sukienka- new look
łańcuch- terranova
kwiatki, bransoletki- h&m

poniedziałek, 28 maja 2012

237- Uwaga, rażę po oczach!- czyli różowa maxi sukienka.

Wierzcie mi- na żywo aż tak w oczy nie wali, a przynajmniej mam taką nadzieję. Ale jest długa i różowa, co oczywiście czyni ją sukienką właściwie idealną. A, no i jest lumpowym łupem, a to dodatkowo wzmacnia jej pozycję. Zazwyczaj wkładałam pod nią czarny top, bo niestety jest zbyt wydekoltowana, ale raz dla odmiany padło na wzorzysty topo-stanik. Czyli właściwie można powiedzieć, że paraduję z bielizną na wierzchu:) (luz, nie traktuję tego jako bielizny, tej prawdziwej nie pokazuję:))
Ponieważ kochane koleżanki po szafie świetnie się znają na rzeczy to zwracam się z prośbą- potrzebuję wieeelkiej czarnej torby, im większa tym lepsza, najlepiej w typie workowatym. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie:)




sukienka- lump
top- terrnova
kolczyki- prezent
bransoletki- reserved/h&m

czwartek, 24 maja 2012

236- O mojej pierdołowatości, sukience i innych duperelach*.

Fanatycznie wielbię wszelkie graffiti, dlatego też zawsze jak koło jakiegoś przechodzę, to staram się je wykorzystać w sposób wiadomy. To widoczne na zdjęciu, jest jednym z moich ulubionych, choć tuż obok niego jest jeszcze fajniejsze, ale na parkingu, a między samochodami fotek strzelać sobie nie będę- jeszcze na głowę nie upadłam (choć dziś byłam blisko bo w przypływie pierdołowatości potknęłam się o koparkę. tak koparkę, taką z budowy. dwumetrową mniej-więcej).
Sukienka w pawie pióra dopiero co na blogu była, ale jakoś tak wyszło, że znów była pod ręką. A propos ręki to proszę zwrócić uwagę na jakże artystycznie pomalowane paznokcie:P Cóż, jak się siedzi w jednej studenckiej ławce z paznokcioholiczką to się człowiek czegoś uczy. Na innych zajęciach za to siedzę z kolegą, fanem piłki nożnej, a nadal nie wiem co to spalony. I nawet fakt oglądania cichaczem na wykładzie meczu tego nie zmienił:)
* wymyślanie tytułów to koszmar





sukienka- allegro
kolczyki- six
bransoletki- h&m/diy
pierścionek- h&m

wtorek, 22 maja 2012

235- Nie maxi w roli maxi, czyli za krótka sukienka.

Podczas kilkudniowych wagarów od studiów, które miały miejsce w zeszłym tygodniu kiedy to wakacjowałam się w Pradze- o ile można zapieprz jaki tam miałam tak nazwać:)- nie omieszkałam również strzelić sobie paru zdjęć na blogaska. W tle za mną końcowy przystanek tramwaju i tramwaj na którego obecność na zdjęciu się uparłam.
Nadal nie wymyśliłam jak przedłużyć prawie maxi, ale jednak nie maxi sukienkę by była maxi więc noszę jako spódnicę. A do tego rzekomo sukienka noszona jako bluzka, która jest chyba moim najlepszym wiosennym zakupem.





spódnica- jakiś chiński sklep wysyłkowy
bluzka- terranova outlet

sobota, 19 maja 2012

234- Kombinezon jako szarawary, a sukienka jako bluzka:)

4 dni bez fejsunia, bez blogaska i bez poczty. O ile dwa pierwsze przyszły mi zaskakująco bezboleśnie to sprawdzając pocztę po 4 dniach nieobecności, niemal trzęsły mi się ręce nad tym co mogę tam znaleźć. Już widziałam swoją karierę naukową (ironiczny śmiech w tle) zagrzebaną pod gruzami, liczne pretensje, że mnie nie ma, niezapłacone rachunki i inne głupoty. Generalnie pożoga. Tymczasem okazało się, że przez 4 dni bez internetu świat się nie zawali- co najwyżej trochę zaśmieci. Przeżyłam, potraktowałam prawie jak wyzwanie, zwłaszcza, że kolega spytał co wymyślę następnym razem. A ponieważ lubię się sprawdzać na różne sposoby (pchając się chociażby na wszystkie wieże na które da się wejść, wiedząc, że jak wejdę i spojrzę w dół to zatrzęsę portkami) to niedługo przetestuję ile wytrzymam bez czegoś innego. Ale nie bez czekolady, no bez przesady:)
A propos portek- to raz pierwszy od dawna wyciągnęłam z szafy szarawary. No dobra, nie szarawary, tylko kombinezon na 11latkę, ale noszę jako szarawary. Koszulka (a właściwie to sukienka tylko podwinięta) to ostatnia zdobycz z lumpa, do którego wcale nie zamierzałam wchodzić. Koleżanka mnie zaciągnęła, naprawdę:) Ale przy okazji okazało się, że na Bródnie są tanie lumpeksy więc polecam wycieczkę. 
A na głowie mam nowe dredki.




szarawary- outlet new look
koszulka- sh
łańcuch- terranova
kolczyki- h&m