Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koturny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koturny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 października 2012

271 - Historia pechowej spódnicy.

Czuję ostatnio nieprzepartą, absurdalną wręcz potrzebę poruszania się we wszelkich podwyższających mnie butach. Zawsze szanowałam swój kręgosłup i czas, który trzeba poświęcić na dojście do autobusu, ale od kiedy odkryłam, że w sneakersach biega się niemal jak w trampkach to zostałam wierną fanką. O absurdalności noszenia obcasów nawet napisaliśmy kiedyś z kolegą esej. A teraz mi się coś poprzestawiało i w płaskich butach czuję się niska. Z pierwszym śniegiem pewnie mi przejdzie.
Na zdjęciach zaś koturny, w których biegać się nie da, bo zrobione są z cholernie sztywnego materiału. Co znaczy, że na pewno projektował je facet, który nie wie z czym to się je. Z koturnami występuje pechowa spódnica. Kupiła ją moja koleżanka, ale stwierdziła, że dziwnie w niej wygląda i jest na nią za długa więc ją przygarnęłam. Pojechała ze mną do Czech i bardzo szybko padła w nierównej walce z remontem pod naszym akademikiem. Po praniu, została oblana przez mojego kolegę, a po drugim praniu przez drugiego. Absurd. Dopiero po powrocie załapała się na fotki i użytkowanie przeżyła bez dalszych szkód. Ze względu na kieszenie wyjątkowo się polubiłyśmy. Z otchłani szafy wydobyłam pasek, za którym szalałam w liceum. Taki sprytny, że można się nim dwa razy okręcić.

  


spódnica, chusta - bazar
kurtka - sh
pasek - Cropp
buty - Boot Square

niedziela, 26 sierpnia 2012

256 - Asymetryczna pudrowa spódnica, czyli wyprzedażowe łupy odc. 3.

Dnia pewnego, a właściwie nocy pewnej wracając z koleżanką z intensywnej integracji ze znajomymi, spędziłyśmy czas na rozważaniach na temat wakacji i lata. I tak oto, nostalgicznie wspominając stwierdziłyśmy, że mamy jeszcze dziecięce wyobrażenia grupy bachorów biegających ze współkolonistami po plaży. Bo lato to upał, a jak nie upał to jakaś świetlica i wspólny ping-pong w gorącej atmosferze. A powrót prosto do starych kolegów, biegania po podwórku czy jazdy na rowerze. Nasz czeski gorący miesiąc mimo, że wypełniony dość intensywnie obowiązkami był prawdziwie wakacyjny - głównie wieczorami. I doszłyśmy do wniosku, że niestety starość a przynajmniej dorosłość nas chyba zastała, bo z "wakacji" wróciłyśmy prosto w mniej fajną rzeczywistość. No dobra, powiedzmy, że po prostu inną.

A w Czechach jak już wspominałam zastały nas gorące wyprzedaże, przy których te polskie mogą się schować. Po powrocie z lekkim przerażeniem odkryłam, że nabyłam aż 5 spódnic, z których jedna już była, a dziś druga. Nie planowałam kupowania asymetrycznej spódnicy widząc je wszędzie, ale sama mi wpadła w ręce, a potrzebowałam czegoś krótszego, bo upały w Czechach były nieliche. No i kosztowała mniej niż 20zł. Tak więc wpisuję się z moją spódnicą w mainstream.



spódnica, łańcuch - Terranova
bluzka - sh
kolczyki - stragan

środa, 18 lipca 2012

251- Maxi sukienka w panterkę i nowy członek rodziny.

Chorowałam na maxi w panterkę już od dawna, mam co prawda biało-czarną ale to nie to czego szukałam. W wiosenno-letniej hamowej kolekcji pojawiła się sukienka, która właściwie idealnie wpasowywała się w moje wyobrażenia ale wiedziałam, że maxi sukienki w h&mie zawsze są przeceniane więc zaczekałam. Razem z sukienką również wyprzedażowy nabytek w postaci kwiatka i - a jakże - wyprzedażowe kolczyki. I w gratisie zupełnie niewyprzedażowy nowy członek rodziny. Zostałam ciocią.
    



 Kimchi, prawdziwa bestia.
sukienka, kwiatek, bransoletki - h&m
kolczyki - mohito

poniedziałek, 16 lipca 2012

250- Plisowana spódnica a'la Dirty Dancing.

W mojej szafie pełno jest spódnic i sukienek, które wydawać by się mogło są znakiem charakterystycznym płci żeńskiej, jednak większość otaczających mnie bab lata ciągle w spodniach. I nie uważam, że to źle, broń boże, sama do liceum non-stop nosiłam spodnie. Za to od wspomnianych licealnych czasów nie miałam na sobie dżinsów ani razu. Po prostu uważam sukienki i spódnice za o wiele wygodniejsze. Szarawary i haremki to jednak spodnie innego typu. Najwyraźniej jest to u mnie gen rodzinny bo ani mojej mamy, ani babci, zbyt często w spodniach nie widywałam. I tak mimo mojego jakże kobiecego stroju, podczas wczorajszego tradycyjnego pubowego posiedzenia padło z ust kolegi pytanie "Aga, jesteś wolna 4tego? Bo chcemy się spotkać, męski wieczór.." i nie dokończył bo się zakrztusiłam. Uznałam to za źle sformułowaną myśl, bo ani swojemu zachowaniu ani wyglądowi nic specjalnie niekobiecego przypisać się (chyba) nie da. No dobra, mogłabym mniej przeklinać i zamiast piwa sączyć drinki ale więcej grzechów nie pamiętam. Wolę skręcić szafkę niż coś ugotować i obejrzeć kryminał zamiast komedii romantycznej ale tych preferencji nie przypisywałabym konkretnej płci. A zresztą, ta spódnica jest wg mnie ultra kobieca zwłaszcza jak wieje wiatr:P nawet na zdjęciach udało się uchwycić jej niesforność. I choć miałam ją na sobie nie raz, to tym razem w połączeniu z wiatrem skojarzyła mi się z Dirty Dancing. A do spódnicy już któraś z kolei sukienka z lumpeksu noszona jako bluzka. Nic nie poradzę, że lumpy obrodziły w sukienki, które idealnie nadają się na bluzki.

  





bluzka- sukienka z sh
spódnica, kwiatek- h&m
bransoletki- diy, h&m
koturny- czasnabuty
kolczyki- mohito

poniedziałek, 2 lipca 2012

246- O zagraceniu i maxi sukienka z wyprzedaży.

Podczas przeprowadzki, którejś już z kolei, załamałam się ilością swoich gratów. Bo o ile uważam, że jak w czymś nie chodzę to się pozbywam, to kupa ciuchów wystawionych na sprzedaż nie zmniejsza się tak szybko jakbym sobie tego życzyła. Obiecuję sobie też, że gdy moja mama po raz kolejny zadzwoni i powie "jadę do sklepu z rajstopami, kupić ci coś?" odpowiem "nie, dzięki, wszystko mam" zamiast "no pewnie, byle dużo!". I tak o to, w szafie swej doliczyłam się ponad 20 par rajstop, 9 par zakolanówek (zabijcie mnie, pamiętam zakup tylko dwóch, ale to przecież właściwie inwestycja w swoje zdrowie), za to t-shirty mam 4 (słownie CZTERY) a koszulę jedną. Sukienek mi na szczęście nie brakuje a do tego całego majdanu mam tylko jedną szafę. To jest zdecydowanie źle pomyślane. Nie narzekam też na brak książek czy płyt, że już o notatkach nie wspomnę. Po dyplomie za to rytualnie spalę część z nich i będzie po problemie. Ktoś chętny na grilla?
A sukienka ze zdjęć pochodzi z zeszłorocznych wyprzedaży hamowych. Mówta co chceta, że ham to gówniana jakość, ale ja tam ich wyprzedażami nie wzgardzę. Dziś też nie wzgardziłam. Na nogach mam znów koturny, aż się fotograf mój nadworny skarżył, że się w kadr nie mieszczę. Eee tam.

  




sukienka- h&m
bransoletki- reserved, flo
torba- allegro

wtorek, 5 czerwca 2012

239- Kwiatek na kwiatku kwiatkiem pogania.

Sukienka w kwiatki, buty w kwiatki, bransoletka w kwiatki. I kwiatek na balkonie. A tak właściwie to nawet nie jestem jakąś szczególną wielbicielką tego wzoru. Ale wciągnęłam na grzbiet to co było pod ręką i jakoś tak wyszło. Po raz pierwszy od bardzo dawna wdzięczę się na fotkach na blogaska w butach na koturnie. Wytrzymałam dziś w nich prawie cały dzień, bo zdjęłam dopiero w drodze na SKM-kę, co nie uniknęło uwadze przechodniów ("pani nie siedzi na tym murku, bo wilka złapie!").
Po raz pierwszy od dawna również moja ulubiona torba z gatunku "pomieszczę prawie wszystko czego potrzebujesz". Bo jednak mogłaby być trochę większa:)
Sprzedaję parę rzeczy na Allegro, jakby ktoś chciał może spodenasy w kwiatki (a jakże!) czy panterkę to zapraszam. Jakieś sukienki też chyba dojdą niedługo. 
  




sukienka, torba- allegro
bransoletki- h&m, reserved
koturny- boot square

wtorek, 2 sierpnia 2011

141- Zakupowe frustracje.


Jest sierpień tak? Dlaczego więc w samym środku letniego sezonu kupienie kostiumu kąpielowego jest tak trudne? Jest góra, nie ma dołu. Jest dół, nie ma góry. O 2 sztuki takie same! dół 42, góra 34. Albo nie ma w ogóle, bo przecież zaraz będzie jesień więc jest już tona kurtek, swetrów i kaloszy. I nawet nie mogłam się powyżywać na panu z Allegro. Już się szykowałam do kłótni gdy dostałam od niego maila "dziękuję za wiadomość, pozdrawiam". Z kostiumem się tak łatwo nie poddałam, i kupiłam gdzie indziej górę, a gdzie indziej dół, tak że w miarę do siebie pasują. Jak stwierdzę, że jednak nie, to najwyżej zasilę szeregi plaży nudystów. Na pocieszenie kupiłam sobie sukienkę maxi za 9.95 choć usłyszałam od koleżanki, że przecież mam prawie taką samą. Właśnie- prawie.
W tych szarawarach niestety bardzo dotkliwie można odczuć temperaturę panującą na dworze. Dredloków już nie ma, leżą w pudle z syntetykami a mi na głowie dziwnie lekko.





Image and video hosting by TinyPic








szarawary- sklep indyjski
bokserka- terranova
kolczyki- h&m
bransoletka- new yorker
naszyjnik- rossmann

czwartek, 26 maja 2011

126- Szarawary szarawarom nierówne.

Nie lubię chodzić w obcasach bo przy moim bardzo częstym przemieszczaniu się wszelkimi środkami transportu, na które trzeba dobiec jest to zbyt niepraktyczne. Na jakąś imprezę raz na ruski rok ok, ale nie częściej. Koturnom za to nie mówię nie. Długo nic nowego nie mogłam znaleźć, a te co mam już się do publicznego pokazywania nie nadają, ale kiedyś tam przeglądając blogi zobaczyłam u kogoś te i też sobie kupiłam. Pierwszego dnia moje stopy, odziedziczone chyba po jakichś arystokratycznych przodkach, zareagowały na nie niezbyt dobrze, ale przewidziałam to i miałam w torbie inne buty. Mówiąc prosto, obtarły mnie jak cholera.
Mam kilka par szarawarów ale żadne nie noszą się tak fajnie jak te. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale tak jest. Poszłam ostatnio do przyuczelnianego sklepu indyjskiego ale nie znalazłam im godnych następców. Może po sesji cos znajdę. Wszystko teraz zaczynam odkładać na po sesji.

Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


Image and video hosting by TinyPic


szarawary- indyjski
bokserka- terranova
bransoletki- h&m, reserved
kolczyki- six
korale- pepco
koturny- czasnabuty.pl