niedziela, 6 czerwca 2010

17- Nie mam się w co ubrać + Guzikowa fobia ma.

Tak naprawdę to nic nowego, bo średnio raz w tygodniu wypowiadam to zdanie, ale po przyjeździe do Radomia okazało się, że żadnych ciuchów tu nie mam, bo to co się uprało nie nadaje się na tę pogodę, a nadaje się to co się akurat nie uprało. Trzeba było kombinować z tego co się miało przy sobie- legginsy i tego co się wygrzebało gdzieś z dna szafy. Myślałam, że nie przekonam się do tego panterkowego czegoś ale z braku laku założyłam. Czasem tak mam, że kupię coś w sh i za cholerę nie mogę się przemóc by to założyć, brzydzi mnie to, odrzuca. Kiedyś kupiłam fajną kieckę i nie byłam w stanie jej potem założyć-> tłumaczyłam sobie, że to przez okropnie gryzący zapach (taki jakby słony), który był wtedy w tym lumpie.
Od tego panterkowego czegoś odrzucała mnie natomiast świadomość że to miało guziki, na szczęście gdy to kupowałam, już nie miało, zostały tylko dziurki. Ucięłam fragment materiału żeby tego nie pamiętać. Moja najdziwniejsza fobia- brzydzę się guzików. No, cholera nie cierpię ich. Na guziki mam może ze 2 koszule, a są ok tylko dlatego, że wiem, że guziki są nowe, nie poniewierały się po podłodze, nie leżały gdzieś pourywane. Jakiś guzik urwany mnie momentalnie odrzuca. Kiedyś w Brainiacu próbowali "oduczyć" ludzi z najdziwniejszymi fobiami i wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się że nie tylko ja tak mam! Po jakiś 18 latach życia odważyłam się to komuś powiedzieć:D Koszmar z dzieciństwa- gdy mama kazała mi przynieść swoje pudełeczko z guzikami. Brr. Ochydztwo.
Najgorszy czas w sesji zaczyna się jutro, 4 egzaminy, potem wesele, więc nie będzie mnie napewno dosyć długo. Lista rzeczy na-po-sesji coraz dłuższa, nie mogę doczekać sie przeczytania książki innej- niezwiązanej z moimi studiami, obejrzenia tony filmów, opalania się, biegania po mieście, generalnych porządków.
By się uczyć opracowałam sobie nawet system kar i nagród. Jeśli wszystko zaliczę bez wrześniowej poprawki- to wtedy sama siebie odpowiednio wynagrodzę. Wiem jak, wiem. Chociaż wiem też, że nie powinnam:D


Moje miasto znów mnie nie zawiodło- kupiłam 2 pary kolczyków dwa razy taniej niż w Warszawie. I spotkałam takiego broučka. Skubaniec miał chyba z 6 cm. Asica uciekła z bramy a ja go uwieczniłam. Ładnie mu się pancerzyk błyszczał.

14 komentarzy:

  1. heheh ale krasny ten borucek:D
    ja nie wiem co Ty znów wymyślasz, ale to panterkowe coś jest bardzo fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś czas temu także miewałam opry w ubieraniu czegoś z SH, jednak szybko się z tego 'wyleczyłam':P

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna jest ta panterkowa bluzka!

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajnie wyglądasz...super okiełznane włosy

    OdpowiedzUsuń
  5. czasami najlepsze zestawy tworzą się właśnie w ten sposób, kiedy nie ma się koncepcji i nakłada się to co jest pod ręką. Tobie wyszedł zwyczajny, codzienny ubiór, który jest naprawdę super! Do tego masz extra figurę, której zazdroszczę;)

    Zawsze intrygowały mnie wszelkie fobie i natręctwa...=)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Żużu: "czasami najlepsze zestawy tworzą się właśnie w ten sposób, kiedy nie ma się koncepcji i nakłada się to co jest pod ręką. " Bardzo fajnie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  7. i bardzo fajnie...
    w szczególności chusta na włosach - ja uwielbiam zwiazywac włosy chustami.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo fajnie wyglądasz, podoba mi się zgranie kolorystyczne i połączenie złotych dodatków z szarą panterką.

    a żuczek fajny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie wyglądasz, fajna panterka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Dobrze, że tych guzików nie było, bo efekt jest genialny:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super wyglądasz w tym sweterku :) Zapraszam do mnie. www.joanna-frankiewicz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Narzutka w panterkę jest prześliczna.

    OdpowiedzUsuń