Napisałam długą notkę i oczywiście co, nie ma. Bo mój komputer mnie nie lubi i pomimo, że sobie ją zapisałam w notatniku to otworzył mi pusty plik.
Straszną miałam dziś ochotę założyć szarawary, ale pomyślałam, że może ubiorę się bardziej stosownie do okoliczności i nie będę aż tak na siebie zwracać uwagi w kościele. Od czasu do czasu pojawiam się w tym miejscu, a dziś dokonywałam wnikliwych obseracji tłumu. W najbliższym mym sąsiedztwie stało 5 dziewczyn w ekokurtkach, mężczyzna w garniturze i vansach i cały tłum dzieci ubranych przez troskliwe mamusie jakby był środek zimy.
Święta miały mi upłynąć pracowicie i udało mi się:
- rozpisać sobie wreszcie odmianę przez przypadki
- wypisać słówka których nie umiem
- przerobić maxi kieckę bo choć jest w rozmiarze S to dekolt był dla kobiety o biuście ogromniastym i w dodatku umiejscowionym jakoś dziwnie pod pachami. Ale nie wymagam dużo od sukienki za 40zł. Muszę ją jeszcze przedłużyć bo nie dynda mi do samej ziemi a odsłania trochę stop
- wyczesałam mojego kota, którego możecie podziwiać na zdjęciu
zostało mi jeszcze 400 lat historii i cały plan zostanie wypełniony. Czuje, że potraktuje to pobieżnie byle tylko wiedzieć kto po kim i dlaczego bo nie cierpię historii, dat, ustrojów i całego tego wbijania na pamięć bo inaczej się nie da.





koszula- stradivarius
legginsy- h&m
kolczyki- h&m
baleriny- ccc
bransoletki: czarna- rossmann, czerwone coś- opaska z h&m, reszta zrobiona przeze mnie
A to co człowiek robi o 8 rano na wykładzie: serduszko sprezentowane Ani, musiałam jeszcze 2 dla pozostałych moich dziewczyn wyprodukować:)
